Please, reset my mind

7/19/2013

     Pisać. Myśleć. Myśleć. Pisać. I pić herbatę. Tak, dużo herbaty. Bardzo dużo. Najlepiej zielonej.

Zaniechałam wydzielania w pisaniu. Życie bowiem dostarcza ostatnio zbyt wielu rozrywek, by ot tak o nich zapomnieć. Chociaż... czy da się ich pozbyć z umysłu tak na zawołanie? Nie da się. Poza tym, to nie kwestia zapomnienia. Zapisane będą po prostu bezpieczniejsze, trwalsze. Pamięć potrafi płatać przecież różne figle.


Herbata w kubku, słuchawki na uszach, ciemne niebo i świeczka. Warunki do myślenia idealne. Więc... co by tu dzisiaj przeanalizować?
Myślenie, o dziwo, przychodzi mi łatwo. Czasami nawet zbyt łatwo. Ale nie to jest teraz najważniejsze. Na pierwszym miejscu będzie dzisiaj bezmyślność. Tak. Ludzka bezmyślność.

Mój błąd, że przestałam rozumieć ludzi? Nie wiem, być może. Wielce prawdopodobne, że przyczyną jest brak zrozumienia siebie samej. No bo jak można starać się akceptować zachowania innych bez pojmowania swoich czynów?!
Siedzę i myślę, czy krzywdzę innych. A jeśli tak, to jak bardzo. Bo że każdego dnia krzywdzę siebie swoją głupotą, brakiem samodyscypliny i działaniem pod wpływem impulsu, jestem niemalże pewna. Siedzę i myślę. I dochodzę do wniosku, że chyba nie skrzywdziłam jeszcze nikogo tak bardzo jak moi bliscy mają w zwyczaju. Nigdy nie popierałam ich czynów, uprzedzałam o skutkach. Widać każdy musi sparzyć się sam, ostrzeżenie nie daje zbyt wiele doświadczenia. Pozostaje tylko dylemat: pomóc czy nie pomóc. Bo przyjaciół należy przecież wspierać mimo wszystko. I chyba jednak pomóc. Trzeba leczyć ludzi z ich bezmyślności. Innego wytłumaczenia dla ich zachowań nie znajduję. Ja uleczę kogoś, ktoś uleczy mnie. Oj, dobrze by tak było. Chyba nawet za dobrze...

Potrzebny reset. Już, teraz, zaraz. Ale najpierw chyba trzeba spróbować uratować komuś tyłek. Swoje problemy należy stawiać na drugim miejscu, prawda?

You Might Also Like

0 komentarze

zBLOGowani.pl

Formularz kontaktowy