In a split second
8/10/2014
Maturzyści myślą zazwyczaj o jak najszybszym skończeniu szkoły, przeprowadzce do innego miasta, zawarciu nowych znajomości i życiu poniekąd na "na własną rękę". Tymczasem, ledwie się obejrzą, a nastają najdłuższe wakacje, wybór studiów i wyzwanie poszukiwania własnego lokum. Najpierw chcieli, by czas płynął jak najszybciej, a potem trochę żal im tych chwil, które tak szybko minęły. Taki paradoks.
Wraz z końcem wakacji pojawia się myśl: 'słodki okres bezkarności minął bezpowrotnie, w zamian pojawił się niegdyś wyczekiwany czas odpowiedzialności i wiecznych problemów'. I nie dające spokoju od kilku dni pytania: "Czy dobrze wybrałam?" i "Czy podołam wyzwaniom?". Standardowe pytania świeżo upieczonych, niepewnych siebie studentów, zapewniam. Sama przeżywam to na własnej skórze. To właśnie teraz czekają mnie te najtrudniejsze decyzje do podjęcia. Nie sądziłam, że tak ciężko jest znaleźć chociażby wymarzone M i współlokatorów nadających na tej samej fali, kolokwialnie mówiąc. Ale to przecież dopiero początek. W trakcie roku akademickiego będzie jeszcze gorzej. Tak na pocieszenie dla wszystkich nowych. A ponoć studia to najpiękniejszy okres w życiu człowieka... Czy może jednak dzieciństwo?
Nie wiem jak inni radzą sobie z tempem upływającego czasu. Ja chyba nigdy nie będę umiała sobie z nim poradzić. Raz czas pędzi nieubłaganie, innymi razy minuty trwają wieczność. A potem ciężko jest pogodzić się z tym, że te najpiękniejsze chwile i niezrealizowane marzenia należą do przeszłości. Może ma ktoś jakiś sposób na okiełznanie czasu? 'Żyj chwilą' niestety nie pomaga. Przetestowałam. Chociaż niektórzy ponoć chwalą sobie takie rozwiązanie...
Na koniec chciałabym przeprosić za tak długą nieobecność. Właściwie blogi 'obserwowane' odwiedzałam regularnie, tak myślę. Brakowało mi jednak czasu na to, by napisać tutaj coś nowego. Mimo wakacji przyszli studenci mają co robić ;) Przede wszystkim jednak udało mi się zmienić szablon na minimalistyczny - taki, o którym myślałam od samego początku. To chyba cieszy mnie najbardziej. Mam nadzieję, że jest przejrzysty i czytelny :)
fot.weheartit.com
4 komentarze
Odpowiedź na mojego posta:
OdpowiedzUsuńTak, historia też odgrywa znaczącą rolę. Być może nadal, mamy ten "kompleks" przez to, co stało się kilka lat temu. Inaczej się dzieje np. w Niemczech. Tutaj ludzie są pewni siebie i nie wstydzą się niczego.
Uwierz mi, że czytam kilka razy. Ale wiesz co jest największym popełnionym błędem w tym poście? (Oprócz mojego niedopatrzenia) Zazwyczaj tekst napiszę w jeden dzień, a kolejnego publikuje. Dzięki czemu, mogę na drugi dzień z czystym umysłem spojrzeć na niego i popoprawiać. Jednak tu było inaczej, ciężko mi wychwytywać od razu błędy, bo nieszczególnie należę do grupy, zwanej humaniści.
Również pozdrawiam!
Mnie za rok będzie czekał dość ciężki wybór, od którego zależy moja przyszłość. W głowie mam zarys tego wszystkiego, ale ja wiem, że może się to zmienić w ostatniej minucie. Taka jestem. Wszystko, co planuję z wyprzedzeniem okazuje się być infantylną decyzją, którą na siłę pragnę zmieniać. Najgorsze są właśnie te pytania, które wielokrotnie spędzają mi sen z powiek. Jestem wtedy w stanie przesiedzieć do czwartej nad ranem siedząc i pytając samej siebie: "Czy tak powinno być? A może to jednak nie ta droga?!". Studia to ciężki kaliber, a więc życzę ci, Madame Jester, wytrwałości - bo to dzięki niej człowiek jest w stanie się zmotywować i nie załamywać się.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
orasey.blogspot.com
P.S Znów bez emotek, ale mam nadzieję, że to nie przeszkadza - po prostu nie jestem fanką uśmieszków. Ostatnio twój wpis dał mi do myślenia i stwierdziłam, że wyglądam jak jakiś gbur. No dobrze, łap ode mnie emotkę (ale tylko jedną!) :-)
Czasami nie warto zbytnio rozmyślać nad podejmowanymi decyzjami. To rozsiewa w człowieku tylko wątpliwości. Te pierwsze rozwiązania są zazwyczaj najlepsze, a analizowane tysiące razy nie dają już takiej pewności. Przy podejmowaniu decyzji związanych z kształceniem i przyszłym zawodem, warto kierować się własnymi zdolnościami, choć nie zawsze jest to łatwe, czasem nawet niemożliwe. Zmiany programowe wcale w tym nie pomagają, według mnie tę ważną decyzję podejmuje się zbyt wcześnie. Ja zmieniłam zdanie po dwóch latach liceum i zdecydowałam się na matury i studia całkowicie niezwiązane z wybranym wcześniej profilem :) Tobie także życzę mniej nieprzespanych nocy i pewności przy określaniu przyszłej drogi.
UsuńMiło mi, że moje słowa były powodem do, myślę, pozytywnych refleksji. Nikt nie mówi, że jesteś gburem, nie wszyscy muszą emotki lubić. Z samej treści można naprawdę wiele wyczytać. Nie ma się czym przejmować ;)
Aktualnie Twój szablon wygląda naprawdę pięknie! Przepraszam, musiałam to napisać! :)
OdpowiedzUsuńhttp://laucagliata.blogspot.com