Falsely accused

7/08/2013

Oskarżona o/przez/za... głupotę?

Akt oskarżenia... Przed nim cudowne 48 godzin w obskurnej celi, po nim analizy i próba obrony. Pozwala on tylko zebrać dowody potwierdzające naszą niewinność. Dlaczego akurat niewinność a nie winę? To proste. Przypuszczenia były niesłuszne, tak jak i oskarżenie. Co prawda proces się odbył, byli nawet prawdziwi świadkowie. Kary jednak nie było, gdyż winy zabrakło.  Samo oskarżenie okazało się błahe, a jednak "na czasie". Zrobiło się jedynie zamieszanie. Znalazły się plusy tej całej szopki. Zamęt w życiu, przewartościowanie. Jednak szkoda było funduszy zmarnowanych przez państwo na tak banalny i zupełnie niepotrzebny proces. Tylko głupota...

Głupota jak szybko przyszła, tak szybko odeszła. Niestety, problem nie zniknął, bo postanowiła wrócić. Głupota, która ma imię. A teraz jestem niemalże pewna, że posiada także rozum, wolną wolę i uczucia.
Ciągle zadaję sobie pytanie, czy ta głupota jest mi do szczęścia potrzebna. Czy dobrze robię, że znów się z nią zadaję? I czy będzie kolejny proces?

Głupota to moja bratnia dusza. Potrafi skrzywdzić. Potrafi też współczuć. Potrafi płakać i śmiać się. Bratnie dusze ponoć nigdy nie umierają. Może więc nie będę żałować? 

Placebo - Sleeping with ghosts

You Might Also Like

0 komentarze

zBLOGowani.pl

Formularz kontaktowy